Marianna
Sablewska 16lat. Mieszka w
Warszawie z rodzicami. Lubi One Direction i Justina Biebera. Jej
najlepszą przyjaciółką jest Paulla.
Jest miła, przyjacielska i wrażliwa. Jak się zdenerwuje pali
papierosy. Świetnie śpiewa, tak jak jej przyjaciółką.
Paulla
Śmiałkowska 16 lat. Mieszka w
Warszawie z rodzicami i młodszą siostrą. Lubi One Direction i
Justina Biebera. Jest szalona, umie wszystkich rozbawić i jest
gadatliwa. Pali papierosy. Uwielbia śpiewać ze swoją przyjaciółką
Mery i naprawdę nie
źle to robi.
Rozdział
1
Nie
miałam ochoty na nic. Nie chciałam z nikim rozmawiać, z nikim się
widzieć. Stałam przed drzwiami, ogromnego białego domu. Strasznie
padało, byłam cała mokra, a tusz do rzęs spływał z kroplami
deszczu po moich policzkach. Wahałam się czy nacisnąć dzwonek,
nie wiem dlaczego, ale w środku mnie kłębiły się emocje takie
jak lęk i niepokój. Nie mam pojęcia co to spowodowało, skoro
przez całą podróż czułam się inaczej. Królowała we mnie
złość, nienawiść. Teraz to był strach, ale przed kim... lub
czym? O tym nie miałam pojęcia. Gdy kolejna kropla deszczu wpadła
mi prosto do oka, już bez wahania nacisnęłam dzwonek. Modliłam
się, bym w domu zastała samą Paullę, ale nie po chwili usłyszałam
krzyki chłopaków. Ktoś szedł w strone wejścia, drzwi zaczęły
się powoli otwierać, jakby ktoś dwa razy spowolnił ruchy. Bałam
się kto będzie tym „szczęściarzem”, który zaprosi mnie do
tego jakże wspaniałego domu. Drzwi otworzyły się na ościerz i
ujrzałam smukłą sylwetkę mojej przyjaciółki, kamień spadł mi
z serca, choć wiedziałam, że zaraz spotkam się z chłopakami.
Paulla gwałtownie niemal, że wciągnęła mnie do domu i zamknęła
drewniane drzwi.
-Siema
!-powiedziała moja przyjaciółka i mocno mnie przytuliła –
płakałaś? - zapytała zdziwiona i wytarła rękawem tusz z moich
policzków.
-No
co ty ! Widzisz jaka jest pogoda? A ja nie mam kaptura. Zresztą nie
mam powodu, żeby płakać pało. - odpowiedziałam, przytulając ją
i dając jej cmoka w usta.
Stałam
na wycieraczce rozglądając się dookoła. Dom w środku również
był biały. Hol, kuchnia i salon nie były od siebie oddzielone. Gdy
spojrzałam na wprost zauważyłam dwu piętrowe okna, obok których
na ścianie rozwijały się schody.
-Daj
mi tą mokrą kurtkę.- powiedziała Paulla zdejmując ze mnie
przemoczony płaszcz.
Zdjęłam
buty i zdziwił mnie fakt, że mam suche skarpetki. Przyjaciółka
powiedziała, żebym zostawiła tu na razie swoje bagaże, bo
najpierw mnie pozna z chłopakami. Wzięła mnie za rękę i
zaciągnęła do salonu, z którego dokładnie było widać kuchnię.
Serce zaczęło mi bić co raz szybciej, bo właśnie zauważyli mnie
Zayn, Louis i Liam, którzy siedzieli na kanapie i oglądali coś w
TV. Uśmiechnęli się do mnie i wstali, żeby się przedstawić.
-Zayn,
mój kuzyn – powiedziała Paulla i przedstawiła również Liama i
Louisa.
-Pało,
przecież wiem jak się nazywają- odpowiedziałam przyjaciółce po
polsku, żeby chłopcy nie zrozumieli.
-No
tak, haha. To jest Mery. - odparła Paulla, a ja podałam każdemu
rękę i powiedziałam coś w stylu „Milo cię poznać”, na co w
odpowiedzi oczywiście usłyszałam „ciebie też”.
Przyjaciółka
wzięła mnie za rękę i poprowadziła mnie do kuchni, gdzie Harry i
Niall robili coś do jedzenia. Najpierw zauważył mnie irlandczyk, a
później Harry. Przywitałam się z niebieskookim blondynem. Teraz
zmierzam w stronę Hazzy, mojego boga, przez ostatnie 2 lata. Idę
niczym modelka, już niedaleko, dzieli mnie od niego tylko krok, gdy
nagle potykam się o własne nogi i wpadam prosto w ramiona loczka. W
filmach byłąby to jedna z „romantyczniejszych” scen, ale nie w
moim bezuczuciowym życiu. Więc szybko wyplątałam się z ramion
Harrego, stanęłam prosto, abym wyglądała na pewną siebie i
ujrzałam jak Harry chce ukryć śmiech, tak jak Paulla i Niall
stojący za mną.
-Jasne
macie racje śmiejcie się i tak już bardziej humoru mi popsuć nie
możecie.-powiedziałam zrezygnowana.
-Co
ci się dzisiaj stało? - zapytała Paulla.
-Pokłóciłam
się z Igą i Tamarą. Nie chcę mi się gadać.- odparłam po
polsku, usiadłam na krześle i oparłam czoło dłońmi.
-Co
jej się stało? - zapytał Niall.
-Mery
pokłóciła się z przyjaciółkami.
-Pewnie
o jakieś gówno i zaraz się pogodzą- powiedział Harry, jakby
nigdy nie miał takich problemów.
-No
tak przepraszam, przecież takie gwiazdy jak ty nie mają takich
problemów.-powiedziałam
sarkastycznie
i wyszłam z kuchni.
-On
taki jest- powiedziała Paulla idąc za mną- chodź pokażę ci twój
pokój.-wzięła mnie za rękę i weszłyśmy po schodach.
Otworzyła
pierwsze drzwi. Sypialnia była jasna, na środku stało wielkie
łóżko, naprzeciwko niego na ścianie wisiał TV, po lewej stronie
stała komoda, na której stały zdjęcia. Podeszłam bliżej i
ujrzałam ramki ze zdjęciami Harrego.
-Serio?-zapytałam
zirytowana, pokazując na którąś ramkę.
-To
jego pokój, myślałam, że ci się spodoba- odparła z uśmiechem.
-Taaa..
On taki chamski to codziennie jest?
-Zdarza
mu się, ale chyba z nami mu tak łatwo nie pójdzie, haahha
-No
raczej, my się nie damy -odparłam i walnęłam się na łóżko.
-Chesz
porozmawiać? - zapytała Paulla.
-Nie
dzisiaj, nie mam ochoty – odparłam.
-Okej
to ja spadam, tu masz łazienke -powiedziała pokazując drzwi obok
łóżka- tzn. mamy we dwie łazienke. Obok jest mój pokój jakbyś
czegoś potrzebowała.
-Dzięki
jesteś kochana! - powiedziałam, kiedy dziewczyna wychodziła z
pokoju.
Chwilę
jeszcze poleżałam i zdecydowałam, że wezmę gorącą kąpiel.
Wzięłam z walizki ręcznik i kosmetyczkę.
Poszłam
do łazienki, nalałam wody i weszłam do wanny pełnej piany.
Leżałam w niej chyba z godzinę. W końcu wyszłam i owinęłam się
ręcznikiem i weszłam do pokoju, bo nie wzięłam niczego do
ubrania. W tym samym momencie Paulla wbiegła do łazienki, zamknęła
drzwi na zamek i krzyknęła:
-Moja
kolej! Ile można siedzieć w wannie?
-Ej
nie skończyłam jeszcze !-ale przyjaciółka, już nic nie
odpowiedziała, więc odwróciłam się zrezygnowana, żeby wziąć
coś z walizki.
W
tym momencie zamarłam. Ujrzałam jak Harry stoi przy komodzie i
trzyma w ręku jakieś swoje koszulki, które jak mi się wydaje,
wyjął przed chwilą z szuflady.
-Co
ty tu robisz ?! -powiedziałam skrępowanym głosem.
-Biorę
parę koszulek, to mój pokój, wiesz?
-Wiem
i zaczynam żałować, że się na to zgodziłam. Wypieprzaj stąd!
-Ale
grubas- powiedział.
-Wiem,
że jestem gruba, ale spójrz na swój wielki tyłek i następnym
razem pukaj! -powiedziałam mu odprowadzając go siłą do drzwi.
-Boże,
co za człowiek! - powiedziałam, a wręcz krzyknęłam oparta o
drzwi.
-Słyszałem!-
odpowiedział Hazza zza drzwi.
-I
dobrze !
Przebrałam
się w męską koszulkę i siwe dresy. Położyłam się na chwilę
na łóżku i zasnęłam.