Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 21 kwietnia 2013

Rozdział 1


Marianna Sablewska 16lat. Mieszka w Warszawie z rodzicami. Lubi One Direction i Justina Biebera. Jej najlepszą przyjaciółką jest Paulla. Jest miła, przyjacielska i wrażliwa. Jak się zdenerwuje pali papierosy. Świetnie śpiewa, tak jak jej przyjaciółką.

Paulla Śmiałkowska 16 lat. Mieszka w Warszawie z rodzicami i młodszą siostrą. Lubi One Direction i Justina Biebera. Jest szalona, umie wszystkich rozbawić i jest gadatliwa. Pali papierosy. Uwielbia śpiewać ze swoją przyjaciółką Mery i naprawdę nie źle to robi.


Rozdział 1
Nie miałam ochoty na nic. Nie chciałam z nikim rozmawiać, z nikim się widzieć. Stałam przed drzwiami, ogromnego białego domu. Strasznie padało, byłam cała mokra, a tusz do rzęs spływał z kroplami deszczu po moich policzkach. Wahałam się czy nacisnąć dzwonek, nie wiem dlaczego, ale w środku mnie kłębiły się emocje takie jak lęk i niepokój. Nie mam pojęcia co to spowodowało, skoro przez całą podróż czułam się inaczej. Królowała we mnie złość, nienawiść. Teraz to był strach, ale przed kim... lub czym? O tym nie miałam pojęcia. Gdy kolejna kropla deszczu wpadła mi prosto do oka, już bez wahania nacisnęłam dzwonek. Modliłam się, bym w domu zastała samą Paullę, ale nie po chwili usłyszałam krzyki chłopaków. Ktoś szedł w strone wejścia, drzwi zaczęły się powoli otwierać, jakby ktoś dwa razy spowolnił ruchy. Bałam się kto będzie tym „szczęściarzem”, który zaprosi mnie do tego jakże wspaniałego domu. Drzwi otworzyły się na ościerz i ujrzałam smukłą sylwetkę mojej przyjaciółki, kamień spadł mi z serca, choć wiedziałam, że zaraz spotkam się z chłopakami. Paulla gwałtownie niemal, że wciągnęła mnie do domu i zamknęła drewniane drzwi.
-Siema !-powiedziała moja przyjaciółka i mocno mnie przytuliła – płakałaś? - zapytała zdziwiona i wytarła rękawem tusz z moich policzków.
-No co ty ! Widzisz jaka jest pogoda? A ja nie mam kaptura. Zresztą nie mam powodu, żeby płakać pało. - odpowiedziałam, przytulając ją i dając jej cmoka w usta.
Stałam na wycieraczce rozglądając się dookoła. Dom w środku również był biały. Hol, kuchnia i salon nie były od siebie oddzielone. Gdy spojrzałam na wprost zauważyłam dwu piętrowe okna, obok których na ścianie rozwijały się schody.
-Daj mi tą mokrą kurtkę.- powiedziała Paulla zdejmując ze mnie przemoczony płaszcz.
Zdjęłam buty i zdziwił mnie fakt, że mam suche skarpetki. Przyjaciółka powiedziała, żebym zostawiła tu na razie swoje bagaże, bo najpierw mnie pozna z chłopakami. Wzięła mnie za rękę i zaciągnęła do salonu, z którego dokładnie było widać kuchnię. Serce zaczęło mi bić co raz szybciej, bo właśnie zauważyli mnie Zayn, Louis i Liam, którzy siedzieli na kanapie i oglądali coś w TV. Uśmiechnęli się do mnie i wstali, żeby się przedstawić.
-Zayn, mój kuzyn – powiedziała Paulla i przedstawiła również Liama i Louisa.
-Pało, przecież wiem jak się nazywają- odpowiedziałam przyjaciółce po polsku, żeby chłopcy nie zrozumieli.
-No tak, haha. To jest Mery. - odparła Paulla, a ja podałam każdemu rękę i powiedziałam coś w stylu „Milo cię poznać”, na co w odpowiedzi oczywiście usłyszałam „ciebie też”.
Przyjaciółka wzięła mnie za rękę i poprowadziła mnie do kuchni, gdzie Harry i Niall robili coś do jedzenia. Najpierw zauważył mnie irlandczyk, a później Harry. Przywitałam się z niebieskookim blondynem. Teraz zmierzam w stronę Hazzy, mojego boga, przez ostatnie 2 lata. Idę niczym modelka, już niedaleko, dzieli mnie od niego tylko krok, gdy nagle potykam się o własne nogi i wpadam prosto w ramiona loczka. W filmach byłąby to jedna z „romantyczniejszych” scen, ale nie w moim bezuczuciowym życiu. Więc szybko wyplątałam się z ramion Harrego, stanęłam prosto, abym wyglądała na pewną siebie i ujrzałam jak Harry chce ukryć śmiech, tak jak Paulla i Niall stojący za mną.
-Jasne macie racje śmiejcie się i tak już bardziej humoru mi popsuć nie możecie.-powiedziałam zrezygnowana.
-Co ci się dzisiaj stało? - zapytała Paulla.
-Pokłóciłam się z Igą i Tamarą. Nie chcę mi się gadać.- odparłam po polsku, usiadłam na krześle i oparłam czoło dłońmi.
-Co jej się stało? - zapytał Niall.
-Mery pokłóciła się z przyjaciółkami.
-Pewnie o jakieś gówno i zaraz się pogodzą- powiedział Harry, jakby nigdy nie miał takich problemów.
-No tak przepraszam, przecież takie gwiazdy jak ty nie mają takich problemów.-powiedziałam
sarkastycznie i wyszłam z kuchni.
-On taki jest- powiedziała Paulla idąc za mną- chodź pokażę ci twój pokój.-wzięła mnie za rękę i weszłyśmy po schodach.
Otworzyła pierwsze drzwi. Sypialnia była jasna, na środku stało wielkie łóżko, naprzeciwko niego na ścianie wisiał TV, po lewej stronie stała komoda, na której stały zdjęcia. Podeszłam bliżej i ujrzałam ramki ze zdjęciami Harrego.
-Serio?-zapytałam zirytowana, pokazując na którąś ramkę.
-To jego pokój, myślałam, że ci się spodoba- odparła z uśmiechem.
-Taaa.. On taki chamski to codziennie jest?
-Zdarza mu się, ale chyba z nami mu tak łatwo nie pójdzie, haahha
-No raczej, my się nie damy -odparłam i walnęłam się na łóżko.
-Chesz porozmawiać? - zapytała Paulla.
-Nie dzisiaj, nie mam ochoty – odparłam.
-Okej to ja spadam, tu masz łazienke -powiedziała pokazując drzwi obok łóżka- tzn. mamy we dwie łazienke. Obok jest mój pokój jakbyś czegoś potrzebowała.
-Dzięki jesteś kochana! - powiedziałam, kiedy dziewczyna wychodziła z pokoju.
Chwilę jeszcze poleżałam i zdecydowałam, że wezmę gorącą kąpiel. Wzięłam z walizki ręcznik i kosmetyczkę.
Poszłam do łazienki, nalałam wody i weszłam do wanny pełnej piany. Leżałam w niej chyba z godzinę. W końcu wyszłam i owinęłam się ręcznikiem i weszłam do pokoju, bo nie wzięłam niczego do ubrania. W tym samym momencie Paulla wbiegła do łazienki, zamknęła drzwi na zamek i krzyknęła:
-Moja kolej! Ile można siedzieć w wannie?
-Ej nie skończyłam jeszcze !-ale przyjaciółka, już nic nie odpowiedziała, więc odwróciłam się zrezygnowana, żeby wziąć coś z walizki.
W tym momencie zamarłam. Ujrzałam jak Harry stoi przy komodzie i trzyma w ręku jakieś swoje koszulki, które jak mi się wydaje, wyjął przed chwilą z szuflady.
-Co ty tu robisz ?! -powiedziałam skrępowanym głosem.
-Biorę parę koszulek, to mój pokój, wiesz?
-Wiem i zaczynam żałować, że się na to zgodziłam. Wypieprzaj stąd!
-Ale grubas- powiedział.
-Wiem, że jestem gruba, ale spójrz na swój wielki tyłek i następnym razem pukaj! -powiedziałam mu odprowadzając go siłą do drzwi.
-Boże, co za człowiek! - powiedziałam, a wręcz krzyknęłam oparta o drzwi.
-Słyszałem!- odpowiedział Hazza zza drzwi.
-I dobrze !
Przebrałam się w męską koszulkę i siwe dresy. Położyłam się na chwilę na łóżku i zasnęłam.



1 komentarz: